wtorek, 29 marca 2016

862. Bananowo- arachidowy koktajl jogurtowy z kakaowcem



Nie podołałam świątecznym wyzwaniom. I muszę przyznać sama przed sobą, że nie postarałam się. Przynajmniej nie wystarczająco. Jakby to ładnie ująć… świadomie uniknęłam dyskomfortu psychicznego. Uniknęłam wyrzutów sumienia. Niestety nie tym co powinnam, bo niesmak, że znów nie dałam rady wcale nie jest lżejszy do zniesienia. 
Założyłam, że to za wcześnie. Że te święta były mi nie po drodze. Za szybko, jeszcze nie na tym etapie mojego całego ,,recovery”, które teoretycznie trwa od stycznia, a ja w miejscu stoję. I zaczęłam się zastanawiać czym są Święta Wielkanocne. Zajączki, sałatki, kurczaczki, żurki, jajeczki, mazurki, pisanki, baranki. Ani razu w okresie przedświątecznym nie usłyszałam słowa zmartwychwstanie. A to przecież właśnie o nie chodzi. Nie, ja kościółkowa nie jestem, ale w tym przypadku święta, zmartwychwstanie zmusiły mnie do refleksji. To symbol. Te święta nie były za wcześnie. Może to właśnie moment, żeby w tym czasie, który uważam za swój najgorszy, za beznadziejny wręcz, powstać z martwych. Wrócić do świata żywych. Przezwyciężyć to co złe.


Miłego dnia :)






Lodowy, bananowo- arachidowy koktajl jogurtowy z ziarnem kakaowca
Truskawki, pomelo, bakalie

Przepis:

Duża garść plastrów mrożonych bananów
Kubeczek (180g) jogurtu naturalnego
1 czubata/ 2 płaskie łyżki PB2
Garstka ziaren kakaowca

Wszystkie składniki poza ziarnem kakaowca dokładnie blendujemy. Przekładamy do szklanki, chowamy do zamrażalki na jakieś 15 min przed podaniem.

Pam.

6 komentarzy:

  1. hmm.. możliwe, że masz rację, tak teraz się zastanawiam.. i to właśnie w Wielkanoc coś mnie tknęło za sprawą rodziny, że coś jest nie tak, że... jestem chora. Może przypadek, może nie, ale nie ważny powód, ważne, że chcesz wstać i się otrzepać z tego wszystkiego. :)
    Miłego dnia kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też to dotknęło, ponieważ myślałam, e jest już dobrze i daję radę. ALe podwinęło mi się noga. Ale Ty jesteś teraz ważniejsza. Musisz "zmartwychwstać", wrócić do nas i miec ten etap recovery za sobą.
    Trzymaj się moja najmilsza Pam! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety tak to jest, że święta i wszelkie inne rodzinne spotkania są najgorszą zmorą, kiedy jest się chorym na TĘ okropną chorobę. Każdy kto przez to przeszedł rozumie Cię. Ale Pam, odkop nadzieję w sobie, bo kiedyś znowu może być dobrze. Naprawdę, wierz mi, ja myślałam, że dla mnie już nie ma ratunku, a udało się.
    A co do samych świąt, to u mnie jest na odwrót, nie ma tych wszystkich świątecznych dodatków, baranków, mazurków, ozdób. W tym roku zrobiłam tylko żurek i sernik, a na śniadanie wspólnie pokroilśmy na półmiski wędliny, ser, jajka, ogórki, pomidory, tak normalnie. Było za to czytanie Pisma Świętego przed tym wspólnym śniadaniem, a w dni poprzedzające przeżywanie Triduum. To zależy jakie kto ma podejście do tych świąt. W moim domu rodzinnym też niestety było skupianie się nie ma tym co najważniejsze, a jakby okna były nie umyte to chyba świat by się skończył ;P Na szczęście każdy z nas ma szansę na założenie własnej rodziny i podejmowanie własnych wyborów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie to napisałaś Pam. Ale teraz musisz wziąć się w garść. Bo ja w ciebie wierzę, ja tobie ufam..

    platki-owsiane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda niesamowicie :D
    PS Nigdy nie jest na tyle źle, żeby nie dało się z tym nic zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, ze masz w nas niezłomna grupę wsparcia.trzymaj dobry kurs i żyj na pełnej petardzie...to ks. Jana Kaczkowskiego... jeszcze znalazło by sie wiele cytatów...a ks. Góry _ żeby myśleć w jakim celu coś jest naszym udziałem... a ks. Stryczek ze swoją charyzma ukierunkowania energii wielu na mnożeniu dobra.... Jak wiele możesz i nam dać Pam!

    OdpowiedzUsuń