niedziela, 8 maja 2016

867. Miesiąc? Leniwe z malinami



Miesiąc.
Trochę ponad miesiąc.
Trudny czas. Musiałam w końcu stawić czoła przede wszystkim samej sobie.
Ustalić w końcu czego ja tak naprawdę chcę.
Musiałam podjąć kilka ważnych decyzji, być może przełomowych.

Podjęłam współpracę już nie tylko z terapeutą, ale i lekarzem. Miałam wyjechać do kliniki/ szpitala, ale dostałam szansę. Pierwszą zmarnowałam, drugą wykorzystałam. Chwilowo temat hospitalizacji został odsunięty na bok, ale jego widmo wciąż wisi nade mną. 
Musiałam zrobić dziesiątki badań. 
Musiałam zdecydować się czy chcę się wspomóc farmakologicznie. Psychotropy działają…. Jako odstraszasz. Leżą na półce i przypominają mi, że jeśli sama nie będę walczyć, to ich nie uniknę, więc walczę by nie musieć otworzyć tego pudełeczka.
Musiałam dostrzec, że pomimo tego, że otaczają mnie wspaniali ludzie, którzy starają się mi pomóc jak tylko mogą, to 99% zależy tylko i wyłącznie ode mnie.
Musiałam zdecydować się na skrupulatne wykonywanie rozpisanych zaleceń lekarza dotyczących aktywności, jedzenia, suplementacji, przełamywania schematów, podejmowania wyzwań. Rozpiska wisi na tablicy korkowej i uświadamia mi, że nie ma odwrotu, nie ma zaprzepaszczania ciężkiej pracy swojej i innych, mam cel i dążę do niego. 
Jedna z największych zmian- musiałam podjąć decyzję o skorzystania z urlopu dziekańskiego. Stety- niestety semestr zimowy mam zaliczony, więc na uczelnię wrócę dopiero w lutym. Tu miałam największe obiekcje. Nigdy nie przypuszczałam, że ja? Że dziekanka? Że z takiego powodu? Że nie pójdzie to gładko?
Ale po wielu rozmowach z mądrzejszymi od siebie doszłam do wniosku, że jeżeli mam w pełni czerpać z tego co oferuje studenckie życie muszę być w stanie to przyjmować, a teraz nie jestem. Uświadomili mi, że zdrowie jest ważniejsze od szkoły…
I kolejna decyzja- dotycząca mojego bloga, czerpię z niego inspirację, przepisy które pomagają mi się na nowo nauczyć normalnie jeść, ale to już nie jest i nie będzie śniadaniowiec z codziennymi wpisami. ,,Stara" blogosfera śniadaniowa się rozpadła, a raczej wymarła śmiercią naturalną. Każdy idzie swoją drogą, każdy ewaluował, rozwinął się, rozpoczął jakiś nowy etap. Ja się cofnęłam, ale staram się to zmieniać. I ja dorosnę.


Aktywniejsza jestem obecnie na Instagramie
Tam posty pojawiają się regularnie.
A tu. Tu coś mnie trzyma. Nie potrafię i nie chcę tak po prostu odejść, za dużo czasu i serca włożyłam w to miejsce. 


Żeby nie było, że pierwszy post po tak długiej przerwie bez przepisu na coś dobrego.
No i z malinami musiało być. Tęsknię już za sezonowymi owocami... ;) 


Leniwe pierogi z roztopionym masłem, ciemnym cukrem muscovado, cynamonem; maliny

Przepis:

170- 200g twarogu
40- 50 g mąki kukurydzianej
Jajko
Szczypta soli himalajskiej

Twaróg dokładnie rozcieramy z solą i jajkiem, przesiewamy mąkę i dokładnie mieszamy. Odstawiamy przykryte na co najmniej pół godziny. Formujemy z ciasta wałek, spłaszczamy, kroimy. Wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy 2 minuty od wypłynięcia pierogów na powierzchnię. Podajemy z czym chcemy.

Pam.

10 komentarzy:

  1. Kochana Pam.. cały czas jestem z Tobą myślami, sercem i duchem (zagladam również na Twój instagram) i Trzymam za Ciebie kciuki, modlę się, wierzę, że dasz sobie radę - bo dasz... już raz to udowodniłaś i udowodnisz jeszcze raz tylko teraz będzie inaczej. Tym razem wygrasz na dobre - pokonasz to "zło" na zawsze i będziesz zdrowa, szczęśliwa, tak jak kiedyś. Walcz każdego dnia, nie poddawaj się mimo potknięć bo one w walce są normalne - grunt by się podnieść i iść dalej. Dasz radę - jesteś silna, wspaniała, mądra ♥ Urlopem dziekańskim się nie przejmuj - zdrowie jest ważniejsze - bez niego nigdy nie bedziesz w stanie dokończyć studiów... sama swego czasu musiałam zrobić sobie przerwę w nauce bo to aby podreperować swoje zdrowie (była to przerwa 2-letnia), nie oznacza to jednak, że potem nie można się realizować - tylko musisz mieć siłę. Dasz radę - pamiętaj o tym, że tutaj w nas i w swojej rodzinie a w szczególności w tacie masz ogromne wsparcie ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że tym razem Ci się uda, odzyskasz wszystko co straciłaś przez chorobę i bardzo Ci tego życzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie wczoraj myślałam o tym, co tam u Ciebie słychać. Byłam na Insta, ale cieszę się że i tu pojawiło się również coś o dłuższej treści. A dziekanka nie wydaje mi się ostatecznie niczym strasznym, wręcz przeciwnie - to może być znacząca, dobra decyzja. Trzymaj się tam Pam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspieram Cię całym serduchem bez względu na to czy się tu pojawiasz czy nie. Myślę o Tobie często i cieszę się, że pomimo tego, że tak rzadko się odzywasz, idziesz do przodu, że odnalazłaś motywację i siły do ponownego leczenia. Przesyłam mnóstwo całusów i uścisków! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana <3
    Głęboko wierzę, że uda Ci się wyjść z tego bagna. Jesteś silną dziewczyną i poradzisz sobie! Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Obserwuję Twojego Bloga od dłuższego czasu, ba od początku jego istnienia. Nie komentowałam, nie pisałam, ponieważ nie sądzę, że chętnie posłuchasz gderania/ wskazówek zupełnie obcej "Ciotki dobrej rady". Ja również chorowałam na anoreksję z dość paskudnym epizodem bulimicznym. Powiem Ci jedno - sama strasznie obawiałam się wspomagania farmakologicznego, ale paradoksalnie to właśnie antydepresanty odegrały bardzo istotną rolę w procesie mojego zdrowienia. Takie wspomaganie otrzymałam w czerwcu 2014, odstawiłam w grudniu tego samego roku, zaburzenia odżywiania nie wróciły po dzień dzisiejszy. Nie będę mówić, jakie to mam dzięki temu idealne życie - jak wiadomo nawet po uwolnieniu się od ED zdarzają się czasem dni gorszego samopoczucia, konieczność stawiania czoła problemom itd. Stabilność psychiczna daje jednak możliwość pokonania ich i docenienia normalnego życia. Pozdrawiam i trzymam kciuki:).

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo Ci kibicuje, spójrz na mój wpis...da się zmienic stan beznadziejny. Byłam na dnie, umierałam i momo wszystko zawziełam się i jestem teraz szczesliwa. Zaczynam niedługo studia podyplomowe bo chce pracować jako terapeuta i pomagać chorym...rozumiem ich bo sama 16lat w tym siedzedzę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Poranne fit śniadanie zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń